33
- Patrz jak łazisz!
- Nie jesteś tutaj sama!
- Moja stopa…kurwa!
Symbol został obnażony, a kobieta, którą wszyscy wokoło zebrani chcieli ujrzeć stała teraz pośród nich. Powitały ją jednak narzekania i bluzgi. Nikt nie zwrócił na nią dostatecznie dużej uwagi, aby dostrzec i rozpoznać znak…ślepcy.
Balalaika z trudem wydostała się poza zasięg łapsk mięśniaka przeciskając się coraz dalej. Nie była w stanie zasłonić metalowego znaku na swojej piersi, lecz nie miała czasu żeby się tym martwić. Brnęła przez morze gawiedzi chcąc się oddalić jak najdalej od tej atmosfery fanatyzmu pomieszanej z bezmyślnością i gdy dotarła wreszcie do miejsca, gdzie tłum się rozrzedził mogła wreszcie odetchnąć z ulgą.
- Nie powinnaś chodzić tak ubrana kochanieńka. Możesz ściągnąć na siebie kłopoty przez to. – usłyszała za sobą słaby głos starszej osoby, a niewielu miało zaszczyt w Jeruzalem dożyć starości. Gdy dziwka odwróciła głowę, zobaczyła starą, ubraną w łachmany kobiecinę stojąca za niewielkim straganem. Było na nim jedynie kilka „przysmaków” biedoty, w tym najpopularniejszy smażony szczur. Babcia najwyraźniej postanowiła zarobić na apetycie wiernych.
- Nie wpatruj się tak we mnie, to nie ja mam wyryty symbol miasta na piersi. – mrugnęła zaciekawiona i nakazała gestem, aby przybyła podeszła bliżej. – Dawno już go nie widzia…
Znajoma chropowata dłoń w jednej chwili wykręciła rękę zaskoczonej Balalaiki. Napastliwy zboczeniec postanowił najwyraźniej podążyć za nią, aż tutaj.
- Myślałaś, że mi kurwa uciekniesz? Trzeba było spierdalać, gdy miałaś okazję, a teraz zachowuj się jak grzeczna dziewczynka. – drugą łapą pchnął ją przed siebie, pragnąc najwyraźniej zaprowadzić ofiarę do jednej z bocznych uliczek.
- A nie mówiłam. – jadowity komentarz staruszki, która nie kiwnęła palcem – tak jak inni zebrani – przelał czarę goryczy. Balalaika poczuła nagle wyjątkowo intensywne swędzenie, rozchodzące się od jej anielskiego znamienia, a kiedy spojrzała w dół, ujrzała dziesiątki czarnych żyłek pokrywających jej ciało.

W pierwszym odruchu paniki odwróciła wzrok i wyszarpała się mięśniakowi z zadziwiającą łatwością. Co się do cholery z nią działo?!
Krzyki ludzi, dopiero zwróciły jej uwagę na jedno. Napakowany napastnik stał tuż za nią i gapił się tępo na krwawiący kikuta, w miejscu ręki, którą przytrzymywał jeszcze przed momentem swoją ofiarę. Jego resztki leżały kilka metrów nieopodal lądując na odrapanej ścianie budynku.