22

„Dokądkolwiek zmierzam… cokolwiek wybiorę… zawsze na końcu drogi jestem tylko dziwką. Ja jestem nią z nazwy i wyboru, lecz w tym świecie każdy bez wyjątku się sprzedaje. Oto wolna wola ludzkiego gatunku – każdy z nas może określić swoją cenę upokorzenia. Każdy z nas… choć już dawno zostaliśmy sprzedani.”

Jęknęła czując w sobie ciekawskie, pozbawione delikatności palce mężczyzny. Był, jak wielu klientów, którzy łudzili się, że są na tyle dobrzy w sztuce miłości, by dać prostytutce rozkosz. Jęknęła kolejny raz wijąc się w objęciach umięśnionych ramion, niby to przypadkiem ocierając pośladkiem o wyprężonego penisa. Ten zareagował od razu gwałtownym uniesieniem, a jego właściciel aż syknął. Widać było, że niedługo będzie w stanie się kontrolować. Musiał jakiś czas już nie mieć kobiety, szczególnie tak zgrabnej i zmysłowej jak ta, z którą teraz stał pod prysznicem.

Kiedy jego nachalne dłonie nieco zwolniły uścisku, Balalaika okręciła się i przylgnęła do niego swym mokrym ciałem tak, że poczuł idealną krągłość jej piersi rozgniecionych na swoim torsie. Twarde sutki drażniły skórę i wyobraźnie. Kobieta otarła się o niego niczym kocica, zarzuciwszy mu przy tym ramiona na szyję. Ich włoski łonowe zlepiły się ze sobą w strumieniu ciepłej wody, a pulsujący krwią penis, niemal bez udziału woli właściciela, wbił się między jędrne uda, ocierając główką o spoczywający miedzy nimi skarb narodów – wilgotną muszelkę.

Prostytutka uśmiechnęła się drapieżnie, po czym zbliżyła swoją twarz do twarzy ochroniarza. Patrzyli na siebie, oboje ciemnoocy, rzucając sobie nieme wyzwanie. Jednak, gdy facet spodziewał się namiętnego pocałunku karminowych warg, kobieta wywinęła głowę i ugryzła go lekko w lewe ucho. Zamruczała zwycięsko.

- Nie chodzi o to czy ja jestem dość dobra, mój drogi. – wyszeptała drażniąc samym tylko oddechem wrażliwy płatek – Chodzi o to czy potrafisz znieść całość mojego kunsztu…

Ponownie go ugryzła, tym razem czując pod palcami, jak plecy mężczyzny przeszywa dreszcz rozkoszy. Jego męskość niczym prawdziwy rumak wyrwała się do przodu, by przygwoździć ciało kobiety do ściany prysznica. Nieprzerwany strumień wody tylko wzmagał rozkosz tarcia skóry o skórę, a mająca tego świadomość Balalaika wiła się, kusząc swego zdobywcę.

- O tak... – wysapał ochroniarz, podnosząc ją tak, by mogła opleść go nogami w pasie – Ja pierdolę… tak!

Wbił się w nią wielkim, wyprężonym członkiem, bez litości prąc od razu aż do samego końca. Krzyk bólu, który wydarł się z gardła Balalaiki, sprawił, że facet zupełnie stracił kontrolę.

Jebać, jebać, jebać…

Nagle wszystkie pragnienia oraz życiowe cele zawęziły się do jednej, wąskiej, ociekającej sokami rozkoszy szparki. Gdyby mężczyzna potrafił w tej chwili myśleć, zrozumiałby, jak kobiety przez wieki potrafiły omamiać największych wodzów. Dlaczego ci poświęcali dla oblubienic całe majątki, władzę, życie poddanych, a nawet swoje własne… i jeszcze ich to radowało.

Jebać, jebać, jebać….

… bo tak człowiek został stworzony.

Dodaj komentarz