1

Setki kilometrów jałowych pustkowi

Proch i pył wciskające się w każdy zakamarek ciała

Radiacja gotowa zamienić niewinne stworzonko w zabójczą bestie

Brak wody pitnej, a nadmiar tej, po której człowiek zielenieje i staje się warzywkiem.

W samym sercu tej morderczej scenerii, ze strzępów upadłej cywilizacji wyrasta ostatni bastion ludzkości. Gigantyczna metropolia – Jeruzalem. Po apokalipsie przedstawionej w Piśmie Świętym tam właśnie mieli zamieszkać ludzie wraz ze swym Bogiem.

Jeśli to była prawda, to Stwórca zapomniał się wprowadzić …

***

Winda wpierw wydała z siebie dziwne odgłosy wskazujące raczej na jej chwilową niedyspozycję, lecz już po sekundzie rzępolenia, ruszyła ślimaczym tempem ku górze. Jedynie podejrzane piski przypominały o jej wątpliwym stanie technicznym. Była to wszak winda z założenie nieczynna, mająca jedynie na celu dostarczać towary pewnej kategorii…

Balalaika wpatrywała się w swoje odbicie w lustrze zerkając co jakiś czas na migający licznik wskazujący numer piętra, które aktualnie pokonywała. Każda zmiana cyferki, każde mrugnięcie wywoływało na jej skórze coraz większą gęsią skórkę. Miała wysiąść na ostatnim piętrze, a zważywszy na szybkość poruszania się windy, trochę jej zajmie dotarcie na samą górę. Te ostatnie minuty swobody były co najmniej zbędne i jakby na złość paskudne myśli i wspomnienia napływały do jej głowy.

Miała być dzisiaj panią do towarzystwa dla samego syna Głównego Generała, człowieka realnie rządzącego całym Miastem. Jednak to nie format klienta ją przerażał o nie…

Była porządnie wykształcona i obyta w swoim fachu. Jako mała dziewczynka została wydarta ulicy i siłą oferowano jej pomoc oraz wydostanie się z biedy, pewnie przez jej wyjątkowo śliczną buźkę. W zamian musiała być jedynie bezwzględnie posłuszna i robić dosłownie wszystko co nakazywały jej opiekunki. Nie mając żadnych alternatyw zgodziła się. Nie próbowała uciekać, jej los był i tak lepszy niż gnicie na ulicy.

Jej trening, a właściwie tresura była nie tylko upokarzająca, ale i piekielnie ciężka zarówno dla psychiki jak i ciała dziecka. Jednakże, jej nauczycielki chwaliły ją powtarzając, jak wspaniale się rozwija. I wreszcie wyrosła na piękną kobietę, której sylwetki i kształtów można było jedynie pozazdrościć. Czym się jednak stała? Zwierzątkiem do zabaw? Zwykłą dziwką dla bogatych klientów? Czy jej psychika nie została już doszczętnie wypaczona?

Mocne szarpnięcie windy wyrwało ją z niemiłego rozmyślania nad własnym losem, a jej myśli znów powędrowały ku obecnemu klientowi.

Damian był znany wśród domów publicznych w szczególności z jednej rzeczy…z brutalności w obchodzeniu się z kobietami. Dużo osób uważało to za zwykłe plotki, jednak Balalaice wystarczyło jedno spojrzenie na swoją koleżankę po fachu, która zeszłego tygodnia pracowała dla niego, aby wiedzieć, że to była prawda. Nicki, biedne i głupiutkie dziewczę, nie mogła dojść do siebie po tamtym zleceniu, a widok jej przerażonych i zapłakanych oczu wrył się doskonale w pamięć wszystkich “koleżanek” po fachu. Zadrapania i otarcia na skórze do tej pory musiała maskować kosmetykami.

Normalny właściciel agencji powinien zrezygnować z posyłania tam swoich dziewczyn po czymś takim. Sonia, pracodawczyni i główna wychowawczyni Balalaiki, była jednak zbyt dumną i bezwzględną kobietą jednocześnie, żeby przystać na to. Posłała, więc tym razem swoją najlepszą uczennice na żer tego popaprańca.

Winda zatrzymała się, a denerwujący pisk oznajmił koniec trasy. Drzwi zaczęły się powoli rozsuwać. Kobieta wzięła głęboki wdech i…

…i zobaczyła czekającą na nią służąca. Była to czarnowłosa, skośnooka dziewczyna o mizernej posturze, ubrana w skąpy czarno-biały strój francuskiej pokojówki, który więcej odkrywał niż zakrywał. Wyraźne sińce na ramionach świadczyły o jej szerokim zakresie obowiązków.

- Pan czeka na ciebie, za mną. – powiedziała z wyraźnym obrzydzeniem w głosie. Uważała przybyłą zapewne za śmiecia, choć sama musiała być nikim więcej jak zwierzaczkiem, który znudził się już swemu panu.

Mała Azjatka poruszała się z niezwykłą gracją prowadząc kobietę po długich i pięknie zdobionych korytarzach. Nie odwróciwszy się ani razu, stanęła wreszcie przez drewnianymi drzwiami i zapukała trzy razy.

- Gość przybył panie. – powiedziała i otworzyła wejście na oścież przepuszczając kobietę.

Wewnątrz panował półmrok rozświetlany jedynie przez kilkanaście świeczek rozstawionych chaotycznie po sporym pomieszczeniu. Klient, czekał na nią za niewielkim stołem, sącząc spokojnie jakiś trunek ze smukłego kieliszka. Blondwłosy mężczyzna, siedział w rozpiętej koszuli, a jego srebrzyste oczy wpatrywały się w przybyłą kobietę wyraźnie oceniając ją…nie było to przyjemne spojrzenie. Wreszcie tą niemiłą chwilę przerwał dwoma krótkimi słowami.

- Proszę podejdź bliżej. – chrapliwym głosem ogłosił zdanie początkowego testu i w tej samej chwili pokojówka zamknęła za Balalaiką drzwi z hukiem, a kobieta z trudem powstrzymała się żeby nie krzyknąć przestraszona.

- Usiądź, zjedz, napij się i powiedz coś o sobie. Wy k…kobiety z miasta macie zawszę takie ciekawe życie, nie to co ja.

Gestem ręki zaprosił ją do stołu. Przynajmniej na razie nie wyglądało to tragicznie, lecz Balalaika musiała się pilnować…

Odpowiedzi: 2 do “1”

  1. Morszczyn? Powiedział/a:

    Trafiłżem tu przez czysty kryształem przypadek
    Zaświadczyć muszę iż był to cudny wypadek
    Gdyż patrzę i widzę i uwierzyć nie mogę
    Treści te wyprostować mogą niejedną drogę…

    Aj… Niczego mnie nie nauczyłaś… Żebym czterech wersów trzynastozgłoskowca nie potrafił sklecić… Szkoda gadać…

    W sumie to do powiedzenia nie mam nic wzniosłego i ciekawego. Tyle tylko, że tematyka Jeruzalem przyciąga, a oprawa, jaka ciężkim młotem myśli została z nim skuta każe brnąć w tekst dalej i dalej. (cóż za patetyczność!) No nic. Kontynuuj, przeczytałem gdzieś około połowę, ale chyba pokuszę się o ciąg dalszy. Powodzenia

    • Balalaika Powiedział/a:

      Dzięki za komentarz :)
      Myślę, że na dniach fabuła ruszy dalej, więc akurat jest czas na nadrabianie.
      Przepytam! :D

Dodaj komentarz