Balalaika przyjęła lekko wyszczerbiony ceramiczny kubek z kawą, na którym kiedyś widniał jakiś rysunek, teraz jednak pozostało kilka wielobarwnych, nie składających się w żadną całość bohomazów. Kobieta patrzyła na nie, nie bardzo mając ochotę podnieść wzrok na swego rozmówcę. Wciąż czuła się dziwnie napotykając spojrzenie zimnych oczu zabójcy.
- Pierwsze pytanie jest raczej oczywiste. – odezwała się półgłosem, by nie zbudzić Radży – Odpoczniemy, podjemy i… co dalej? Jaki mamy teraz plan?
- Plan? – najwyraźniej dla mężczyzny to pytanie nie było takie oczywiste, bo chwilę musiał zastanowić się nad odpowiedzią – Powinniśmy przeczekać dzień lub dwa, a następnie musimy wymknąć się z miasta, najlepiej przez dzielnicę Handlarzy. Może nasi skrzydlaci przyjaciele nie będą mogli opuścić Jeruzalem. To dałoby nam nad nimi przewagę… – zabójca wyraźnie zwlekał z dokończeniem zdania. – Potem ty nas poprowadzisz.
Zakrztusiła się kawą tak mocno, że Duch musiał podnieść się ze swego miejsca i klepnąć kobietę w plecy. Zapiekło, ale pomogło. Jego ręka jeszcze chwilę jednak spoczywała na jej plecach, na tyle długo, by Balalaika podniosła nań pytający wzrok. Znów jednak nie znalazła w jego wzroku niczego poza obojętnością. Cofnął dłoń i skierował sie wolnym krokiem na swoje miejsce. Kiedy wrócili do poprzednich pozycji, odważyła się zapytać:
- Dokąd?
- Do źródła, tak przynajmniej Zed nazywał tamto miejsce. – odparł Duch - Według niego jest ono bezpośrednio powiązane z urządzeniem, które znajdowało się w podziemiach bunkra Generała. Problem w tym, ze nie znamy jego położenia…znają je wyłącznie wybrani, czyli wy. – wzrok mężczyzny przeniósł się od Balalaiki na Radzę.- Staruszek twierdził, że leży gdzieś na północ od Jeruzalem. Wiem, że to zbyt ogólne dane, ale czy nic co to nie mówi?
Już miała zaprzeczyć zdecydowanie, gdy nagle zastygła. Niejasne wspomnienie wizji (post 23) wdarło się do jej umysłu. Obrazy miejsc i słowa, które mogły być przepowiednią…
TEN KTÓRY ODBIERA ŻYCIE RÓWNIE ŁATWO JAK ŁAPIE POWIETRZE W SWOJE PŁUCA IDZIE PO CIEBIE
ON JEST KLUCZEM DO RAJU
TRZYMAJ SIĘ GO INACZEJ
… dotyczącą tej właśnie sytuacji. Opis w końcu pasował do Ducha, bo kto inny odbierał życie równie łatwo jak nie zawodowy zabójca – cholernie dobry w dodatku?
- Coś mi świta. – rzekła wreszcie z wyraźnym wahaniem – Nie wiem jak tam dotrzeć… jeszcze. Ale myślę, że poznam to miejsce. Ty zresztą też jesteś wpisany w przepowiednię o źródle.
Zabójca podniósł pytająco lewą brew, lecz nie zdała pytania, gdy Balalaika skwitowała swoja wypowiedź wzruszeniem ramion, które miało świadczyć o tym, że więcej nie wie na ten temat.
- Myślę, że… – kobieta urwała w pół zdania, jednak zebrała się w sobie – Myślę, że powinieneś mi nieco o sobie opowiedzieć. Jeśli chcesz, możemy poczekać aż smarkula się obudzi, w końcu ona tez jest w to wpisana i może lepiej niż ja będzie potrafiła poskładać te różne wizję. W końcu przy Immamie miała praktykę... – dodała zgryźliwie.
- W każdym razie, jeśli mamy poskładać te wszystkie wizje do kupy, musimy się poznać wszyscy. Jeśli więc będziesz chciał poznać kilka pikantnych szczegółów z życia kurwy, służę.
Uśmiechnęła się sztucznie. Chociaż nie powinna się wstydzić swojego zawodu szczególnie w zestawieniu z mordercą na zlecenie, wolałaby w tej chwili być choćby pokojówką… nie wiedząc czemu.



